Start / Styczeń / 20 stycznia, Światowy Dzień Śniegu

20 stycznia, Światowy Dzień Śniegu

Jednym śnieg przeszkadza w dotarciu do pracy, inni tylko czekają na intensywne opady, żeby pojeździć na nartach. My rozbawiamy jednych i drugich - poniżej kawały i dowcipy o śniegu i narciarzach.

Majorka, lotnisko. Z samolotu wychodzi "nowy Ruski": drogie ciuchy, obwieszony złotem, za nim ochrona. Na ramieniu niesie narty, na czole ma gogle.
- Przepraszam ale szanownego pana chyba ktoś wprowadził w błąd - zwraca mu uprzejmie uwagę pracownik lotniska - Tu, na Majorce, jest gorąco, nigdy nie ma śniegu.
Rosjanin uśmiecha się cynicznie.
- Spakojno, grażdanin, zaraz wyląduje samolot z moim śniegiem.

- Czego najpierw uczy się mały Eskimos?
- Nie jeść żółtego śniegu....

Lekarz wybrał się na urlop na narty, niestety zboczył z trasy i zabłądził. Aby ułatwić akcję poszukiwawczą, wydeptał na śniegu napis POMOCY! Niestety, akcja ratownicza skończyła się niepowodzeniem. Nikt nie potrafił odczytać napisu. Wśród ratowników nie było aptekarza.

Wysoko nad ziemią spotykają się dwa płatki śniegu. Pierwszy pyta:
- Gdzie lecisz?
- Lecę do Wisły, na stok narciarski.
- A ja na autostradę, zrobię sobie karambol samochodowy!

- Wiesz że Eskimosi mają ponad sto słów na określenie śniegu?
- Eee, ja to mam nawet więcej, gdy rano śpiesząc się do pracy odśnieżam samochód.

Baca żali się juhasowi:
- Telewizja kłamie i manipuluje nawet w prognozie pogody! Jak w Warszawie spadło 15 centymetrów śniegu, to alarmowali, że katastrofa pogodowa. A jak mi całą chałupę zasypało, to mówili że są świetne warunki narciarskie.

Zima, stok narciarski. Na stoku narciarz w pełnym rynsztunku, gogle, kask, fajny kostium. Zjeżdża, szusuje... nagle podskakuje na muldzie, obraca go, wpada na drzewo... Podnosi się po upadku... Kijki pogięte, narty połamane, strój rozerwany, gogle rozbite, cala twarz podrapana... Otrzepuje się, patrzy do góry i mówi:
- Ja pierd*lę, i tak lepiej niż w pracy!

Narciarz, widząc innego narciarza na stoku w zwykłej czapce zamiast kasku, podjeżdża i interweniuje:
- Chłopie, dlaczego jeździsz w zwykłej czapce, to jest niebezpieczne, trzeba mieć kask!
Narciarz w czapce odpowiada:
- Bzdury! Mieszkam na dziesiątym piętrze i zrobiłem sobie eksperyment. Zrzuciłem kask na ziemię z balkonu, to się roztrzaskał w drobny mak, a czapkę jak rzuciłem - jest cała. Więc co jest bezpieczniejsze?

Początkujący narciarz pyta bacę:
- Czy ten zjazd jest niebezpieczny?
- Nie, panocku, syćka rozwolają się dopiero na dole!

Poczytaj też: