Start / Grudzień / 6 grudnia, Święty Mikołaj

6 grudnia, Święty Mikołaj

Święty Mikołaj, wbrew pozorom, nie ma łatwego życia...

Do Pinokia przyszedł Mikołaj. Po rozdaniu prezentów zwraca się do Pinokia:
- Cóż to?! Widzę, że nie cieszysz się ze zwierzątka, które ci podarowałem.
- Mikołaju! Ja chciałem pieska albo kotka!
- Niestety zabrakło kotków i piesków!
- Ale ja się strasznie boję tego bobra!

Pewnego dnie przed Bożym Narodzeniem, bardzo dawno temu, Święty Mikołaj szykował się do swojej corocznej podroży z prezentami. Jednak wszędzie piętrzyły się problemy...

Cztery z jego elfów zachorowały, a zastępcy nie produkowali zabawek wystarczająco szybko, więc Mikołaj zaczął się obawiać, ze może nie zdążyć... Następnie pani Mikołajowa oświadczyła mu, że jej mama ma zamiar wkrótce ich odwiedzić, co bardzo zdenerwowało Mikołaja. Na domiar złego, kiedy poszedł oporządzać renifery, okazało się, że trzy z nich są w zaawansowanej ciąży, a dwa inne przeskoczyły przez ogrodzenie i zwiały Bóg jeden wie dokąd. Mikołaj zirytował się jeszcze bardziej... Kiedy zaczął pakować sanie, jedna z płóz się złamała. Worek runął na ziemię, a zabawki rozsypały się w śniegu. Wkurzony już nieźle Mikołaj postanowił wrócić do domu na kawę i szklaneczkę whisky. Kiedy jednak otworzył barek, okazało się, ze elfy ukryły cały alkohol i nic nie było do wypicia... Roztrzęsiony Mikołaj upuścił dzbanek do kawy, który roztrzaskał się na kawałeczki na podłodze w kuchni. Poszedł wiec po szczotkę, ale okazało się, ze myszy zjadły włosie, z którego była zrobiona... I właśnie wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi... Mikołaj poszedł otworzyć. Za drzwiami stał mały aniołek z piękną, wielką choinką. Aniołek radośnie zawołał:
- Wesołych Świąt, Mikołaju! Czyż nie piękny mamy dziś dzień? Przyniosłem dla Ciebie choinkę. Prawda, że jest wspaniała? Gdzie chciałbyś, żebym ją wsadził?

...

I stąd wzięła się tradycja aniołka na czubku choinki...

Świętego Mikołaja wezwano do przeprowadzenia okresowych badań do przedłużenia licencji pilota (jako że prowadzi on statek powietrzny w cywilnej przestrzeni powietrznej). Najpierw gruntownie przebadano jego zdrowie, potem zaczęto sprawdzać wiedzę teoretyczną, typowe procedury i tak dalej. Sprawdzono też jego sanie, stan reniferów, ich badania etc. W końcu przyszedł czas na lot testowy. Mikołaj razem z instruktorem usiedli w saniach. Mikołaj zaczął odhaczać checklistę, a instruktor wyjął z pokrowca strzelbę.
- Po co ta strzelba? - zaniepokoił się Mikołaj.
Instruktor odpowiedział ściszonym głosem:
- Nie powinienem cię uprzedzać, ale w tym ćwiczeniu podczas startu stracisz jeden z silników.

Dlaczego Mikołaj jest zawsze uśmiechnięty, pomimo wszystkich powyższych problemów? Jako jedyny zna adresy wszystkich grzesznych dziewczynek...

Podobny humor: